O LIGOWYM - CHOĆ NIE TYLKO - FUTBOLU. SZCZERZE, BEZKOMPROMISOWO, UCZCIWIE. CZYLI PO MOJEMU... JACEK SARZAŁO
Blog > Komentarze do wpisu

Kibic rządzi klubem, czyli szantaż grupowy

Po przeczytaniu tej wiadomości odruchowo pomyślałem, że moją jedyną Ligoblogową reakcją będzie przypomnienie własnej twórczości z uwagą, że słowo „piłkarze” należy w niej zamienić na „kibice”, a słowo „ŁKS” na „dowolny klub”.

Później doszedłem jednak do wniosku, że sprawa ma wymiar głębszy. Bo rzecz chyba jednak nie tylko w tym - czy kibice powinni rządzić klubem, lecz ogólnie - ile mogą w nim mieć do powiedzenia. Przy czym nieistotne, czy mówimy o tzw. kibicach wysokiego ryzyka - OK, niech będzie, kibolach - czyli takich, dla których kibicowanie to przede wszystkim zadymy, ustawki, kosy, nabojki i nieustająca wojna z psiarnią; czy o miłujących pokój w czasie meczów chłopcach w klubowych szalikach i z gardłami zdartymi od parlamentarnych okrzyków.

Uważam, że im mniej ich wszystkich w codziennej działalności klubu - tym lepiej. Wiem, że piłkarska gospodarka nie podlega wyłącznie prawom ekonomicznym, że to biznes z duszą i że najbogatszy nie zawsze bywa najlepszy. Ale to jeszcze nie znaczy, że kibic nie ma być od kibicowania, lecz od sterowania. Przeświadczenie, że najkorzystniejsze decyzje dla klubu wydaje ten, kto najbardziej go kocha, z reguły prowadzi donikąd. Nawet klub piłkarski jest jednak firmą, która podlega żelaznym prawom kapitalizmu, nie skutkom uczuć. Tak chętnie przywoływane przez kibiców hasło: „klub to my” jest prawdziwe tylko w sferze emocjonalnej, nijak nie przekłada się na budżet i sukcesy.

Jasne, że kibice mogą wyrażać swoje zdanie, a klub powinien ich słuchać - obie strony to wszak wcale nie wrogowie. Ale nie wolno pozwalać, by wzajemne relacje przybierały formy oddolnie nakazowo-decyzyjne. Niedopuszczalne, by - jak ostatnio w Lubinie - w klubie cokolwiek stało się wyłącznie z tego powodu, że tak chcieli fani. To prosta i krótka droga, by skończyło się jak w Toruniu.

Nie jest to problem łatwy, bo prawdopodobnie nawet modelowe rozwiązanie - barcelońskie, w którym grubo ponad 100 tysięcy socios wybiera prezydenta klubu, u nas rozumiane byłoby na opak. Czyli niestety właśnie tak, że skoro jestem członkiem klubu, a prezes siedzi w swoim fotelu dzięki mnie - to i ja mam prawo chwycić za kierownicę. tymczasem według światowych standardów jest zupełnie odwrotnie - dałem swojemu wybrańcowi głos, więc później się nie wtrącam. Rządzę poprzez niego, nie zamiast niego.

Moim zdaniem to niewybaczalny błąd - dawać fanom z widowni możliwość wpływania na posunięcia klubu. Tak, jak zgubną pomyłką są wszelkie oficjalne umowy podpisywane przez niektóre kluby ze stowarzyszeniami kibiców, co na Zachodzie jest nie do pomyślenia. A później mamy takie kwiatki, jak ten sprzed bodaj dwóch lat, kiedy sympatycy jednej z drużyn ekstraklasy zatrzymali pociąg, bo przy torach stały grupki wrogich fanów, którym należało spuścić łomot. No bo jak to - przejechać obojętnie, a oni tam stoją... Wiadomo, że trzeba zaatakować. W pociągu był również prezes owego klubu - a jakże, w szaliku - który później stanowczo przekonywał mnie, że cała zadyma była winą - kto zgadnie: czyją - naturalnie policji.

Przykładów można przywołać wiele - choćby ten wiosenny z Zabrza, gdzie trening sterroryzowała banda pseudokibiców, delikatnie protegowana przez władze Górnika, lub z coraz większej liczby klubów, w których na konferencje prasowe przychodzą ponurzy panowie bez fryzur i karków, za to z ogromną ochotą wyjaśniania pewnych spraw z dziennikarzami zadającymi pytania, które im się nie podobają.

A zasada jest bardzo prosta. Chcesz tworzyć politykę klubu, bo irytują cię posunięcia władz - kup go albo wystartuj w wyborach prezesa. Chcesz mu kibicować - nie schodź z trybun.

.

wtorek, 12 stycznia 2010, jacek.sarzalo

Komentarze
2010/01/12 17:09:52
to wszystko bardzo ładnie brzmi - chcesz rządzić, to sobie kup klub. Ale czy to znaczy, że kibic, który regularnie przychodzi na stadion i jest z drużyną na dobre i złe nie ma już w ogóle prawa głosu. Ludzie, którzy wydają często swoje ciężo zarobione pieniądze, żeby za swoim klubem przemierzyć Polskę nie maja prawa do krytyki. Zwłaszcza, że zwolniony dyrektor został zatrudniony z nadania politycznego i przyszedł do klubu z sekcji kajakarskiej. I jak taki człowiek ma mieć pojęcie o piłce nożnej? Poza tym o sensie istnienia jego stanowiska pracy niech wypowie się prezes: "W miejsce zwolnionego Machińskiego nikt nie zostanie zatrudniony."
Kibice mają jak najbardziej prawo do protestów, krytyk i wyrażania swojego zdania, bo to dla kibiców istnieją kluby piłkarskie, dla kibiców organizowane są rozgrywki i to kibica boli najbardziej kiedy jego ukochany klub staje się areną walk politycznych lub kiedy jego ukochany klub stacza się coraz niżej w wyniku braku kompetencji osób nim zarządzających i braku zaangażowania od piłkarzy w nim grających.
-
2010/01/12 20:56:28
@Jacek Sarzało
Podobnych bzdur dawno nie czytałem. No, nie powiem że bardzo dawno, bo ostatnio chyba wtedy, jak pan pisał swój alfabet ligowy, stwierdzając, że na stadionie "może i uda się przeżyć, ale lepiej tam nie chodzić". Podaje pan ten przykład Barcelony i niby próbuje go obalić, ale tak naprawdę przechodzi nad nim do porządku dziennego, nie ma pan ani pół kontrargumentu. W Hiszpanii kibice mogą wybierać prezesa - u nas broń Boże. Bo nie. Nie mają (wg redaktora) prawa nawet protestować. A jak już protestują, to trzeba im zrobić na złość i tego dyletanta z politycznego nadania zostawić na stanowisku najdłużej, jak się da. No przecież to są kpiny. Pan zamordysta jesteś, zero szacunku do ludzi. I gwałtu pan dokonujesz na zdrowym rozsądku.

Tak chętnie przywoływane przez kibiców hasło: klub to my jest prawdziwe tylko w sferze emocjonalnej, nijak nie przekłada się na budżet i sukcesy.

Kolejna bzdura. Klub ma pieniądze dzięki kibicom. Jasne, zdarzają się wyjątki w rodzaju Red Bull Salzburg, ale w zdrowym, normalnym klubie głównym źródłem przychodów są kibice.
-
2010/01/12 21:23:17
@klopin
1. Ale co jest bzdurą? Konkretnie.
2. Jakiego pół kontrargumentu w przypadku Barcelony? Pół kontrargumentu na co? Przecież napisałem, że to model wzorcowy, tylko u nas zostałby zrozumiany na opak - jako zaproszenie kibiców do współrządzenia, a nie - właśnie poprzez bezpośredni wybór prezesa - konieczność powstrzymania się od ingerencji. Nie zgadzasz się z tym zdaniem? To daj swoje pół kontrargumentu.
3. Dalej to już kompletnie nie rozumiem - kto komu robi na złość, o jakiego dyletanta chodzi, dlaczego jestem zamordysta, gwałcę i w ogóle. Musisz popracować nad formą i jakością przekazu.

-
2010/01/12 22:04:22
@Jacek Sarzało
Nie ma sprawy, już wyjaśniam.

1. Bzdurą w tekście jest:
a: stwierdzenie, że kibic powinien mieć jak najmniejszy wpływ na klub
b: pańskie pojmowanie kapitalizmu
c: stwierdzenie, że relacje klub-kibice przybrały w Lubinie "formy oddolnie nakazowo-decyzyjne"
d: stwierdzenie, że kibice nie przekładają się na sukcesy i budżet klubu

ad a:
Stwierdzenie, że kibic powinien mieć jak najmniejszy wpływ na klub jest idiotyzmem, bo kibice są głównym żywicielem klubu. Klub powinien utrzymywać możliwie jak najlepsze stosunki ze swoimi zwolennikami, z prostego względu - aby mieć ich jak najwięcej i aby jak najwięcej z nich przychodziło na stadion. Oczywista oczywistość. Poza tym to żądanie jak najmniejszego wpływu jest sprzeczne z, jak sam pan to nazywa, "modelowym rozwiązaniem".

ad b: (łączy się z a)
Kapitalizm polega m.in. na tym, że ten, kto oferuje jakiś produkt/usługę, chce jak najwięcej zarobić, ergo: chce mieć jak najwięcej klientów. Aby mieć jak najwięcej klientów, musi mieć z nimi jak najlepszy kontakt i z uwagą wsłuchiwać się w ich uwagi, propozycje, pretensje itp., aby dostosować produkt do ich potrzeb i jak najwięcej zarobić. To przecież też absolutna oczywistość.

ad c:
Sytuacja w Lubinie wyglądała tak: kibice zaprotestowali, klub w końcu się ugiął. Nie wyglądała natomiast tak: kibice nakazali klubowi zmienić dyrektora sportowego, klub nie miał innego wyjścia, więc się ugiął.

ad d:
Czy wie pan, dlaczego nie udało się stworzyć wielkiego klubu w Grodzisku i Wronkach? I dlaczego właściciel pseudoZawiszy Bydgoszcz zrezygnował z inwestowania w drużynę? Czy wie pan, dlaczego największe kluby pochodzą z wielkich miast? Podpowiem - tam mieszka więcej potencjalnych kibiców. Futbol opiera się dziś na pieniądzach - to truizm. Pieniądze pochodzą od kibiców, bo to oni kupują bilety, koszulki i pamiątki, oni wykupują dekodery, żeby oglądać mecze w telewizji, oni grają u bukmacherów, którzy sponsorują kluby, oni... Cholera, przecież to znowu oczywista oczywistość. Niech pan weźmie sobie przykłady takich klubów Lechia Gdańsk, GKS-u Katowice czy Pogoni Szczecin i zastanowi się, dzięki czemu (komu) te kluby wyszły z bagna.

2. Pan nie potrafi udowodnić, ani podać choć pół argumentu na to, że u nas taki system by się nie sprawdził. Napisał pan tak: Czyli niestety właśnie tak, że skoro jestem członkiem klubu, a prezes siedzi w swoim fotelu dzięki mnie - to i ja mam prawo chwycić za kierownicę. tymczasem według światowych standardów jest zupełnie odwrotnie - dałem swojemu wybrańcowi głos, więc później się nie wtrącam. Przykro mi, ale to jest kompletnie bez sensu. Sugeruje pan, że jeśli ktoś zostanie demokratycznie wybrany, to później ludzie nie ma prawa protestować przeciwko jego decyzjom? Nie słyszał pan o socios domagających się dymisji prezesa (np. Calderona w Realu)? Nie słyszał pan o manifestacjach w Hiszpanii przeciwko zmianie prawa aborcyjnego? Nie słyszał pan... Dobra, może wystarczy, mam nadzieję, że przekaz jest zrozumiały.

Przecież napisałem, że to model wzorcowy, tylko u nas zostałby zrozumiany na opak - jako zaproszenie kibiców do współrządzenia, a nie - właśnie poprzez bezpośredni wybór prezesa - konieczność powstrzymania się od ingerencji.

Co to właściwie znaczy, w jaki sposób kibice chcieliby współrządzić? Przez protesty? :-)

3. Chodzi o to, że pańskim zdaniem klub z Lubina powinien zrobić kibicom na złość i pozostawić na stanowisku dyletanta Machowskiego. Przecież o tym właśnie mówimy. Jest pan zamordystą, bo wyznaje pan skrajnie antydemokratyczne stanowisko, że lud nie ma prawa do protestu, a jeśli protestuje, to pod żadnym pozorem nie wolno się ugiąć jego presji. Czemu gwałci pan zdrowy rozsądek - to już powinno być jasne.
-
2010/01/12 22:35:29
A zasada jest bardzo prosta. Chcesz tworzyć politykę klubu, bo irytują cię posunięcia władz - kup go albo wystartuj w wyborach prezesa.

Zima, mróz i śnieg na dworze, a tu takie kwiatki rosną :D Idąc tropem powyższej "prostej zasady" - irytują cię boiskowe poczynania piłkarzy? Zrzuć oponę znad bioder, zrób konieczne badania, zapisz się do klubu i wywalcz miejsce w pierwszej jedenastce. Gwizdać pod żadnym pozorem nie próbuj, ani złego słowa nie powiedz. W zasadzie piękne to i szlachetne, tylko dlaczego jakoś szanowny autor tego bloga do tej pory nie dał się poznać jako gwiazda ekstraklasy?
Nic to zresztą. Jeśli pójść dalej, robi się jeszcze bardziej zabawnie. Nie podoba ci się polityka rządu? Startuj w wyborach! Razi cię nieudolność ordynatora lokalnej ortopedii? Idź w cholerę, postudiuj medycynę, wtedy pogadamy. Nie pasuje ci miejscowy proboszcz? Cóż, seminarium czeka niecierpliwie. Etc., etc. Tylko pamiętaj - pod żadnym pozorem pyska z krytyczną opinią nie otwieraj.

I tylko, kurczę, niechęć gospodarza do Okrągłego Stołu zdaje mi się coraz mniej zastanawiająca.

Aha, uzupełniając wypowiedź Klopina - sympatycy jednej z drużyn ekstraklasy zatrzymali pociąg, bo przy torach stały grupki wrogich fanów, którym należało spuścić łomot. No bo jak to - przejechać obojętnie, a oni tam stoją... Wiadomo, że trzeba zaatakować. W pociągu był również prezes owego klubu - a jakże, w szaliku - który później stanowczo przekonywał mnie, że cała zadyma była winą - kto zgadnie: czyją - naturalnie policji.
To znacznie gorzej, niż bzdura. To zwykła podłość.
-
2010/01/12 22:41:21
@klopin
Ogólnie, bo widzę, że mówimy o kompletnie różnych sprawach.
Ależ oczywiście, że klubowi powinno zależeć, by na mecze przychodziło jak najwięcej widzów. Ale nie za cenę oddawania im władzy w klubie!
To samo, jeśli chodzi o jak największe przychody od kibiców - oczywiście, że klub powinien się o nie starać. Ale dlatego, że zespół gra dobrze, a nie dlatego, że kto przyjdzie - dostanie udział w rządzeniu! Produktem klubu jest futbol, a nie sterowanie nim.
I dalej - to, że nie udało się stworzyć piłki w przysłowiowych Grodziskach nie było spowodowane tym, że właściciele nie pozwalali się wtrącać do rządzenia (i słusznie), lecz tym, że obiektywnie nie było tam tzw. populacji (na marginesie - policzyłem kiedyś, że właśnie w Grodzisku przychodził na mecze najwięjkszy procent mieszkańców - gdyby taki sam odsetek miał przychodzić na pobliskiego Lecha - stadion w Poznaniu musiałby mieć pojemność 200 tys. Więc nie jest to takie proste).
I teraz dochodzimy do najważniejszego. Właśnie w tym rzecz, że uważam, że to kibic powinien mieć świadomość, że on jest od kibicowania, a nie od protestowania, wymuszania, szantażowania, zastraszania i współrządzenia. Oczywiście, może mu się coś nie podobać i może to krytykować, ale - uwaga - metodami demokratycznymi, a nie zamordystycznymi. Niech wystartuje w wyborach do władz klubu, to takie proste. Bo inaczej kończy się tak, jak w Elanie - właśnie zamordyzmem.
-
2010/01/12 22:47:28
@albiceleste
Ty również nadinterpretuyjesz moje słowa. Nigdzie nie napisałem, że kibicowi musi się wszystko w klubie podobać. Rzecz w tym, że nie może mieć wpływu na proces decyzyjny. I koniec.
Aha, uzupełniając wypowiedź Klopina - sympatycy jednej z drużyn ekstraklasy zatrzymali pociąg, bo przy torach stały grupki wrogich fanów, którym należało spuścić łomot. No bo jak to - przejechać obojętnie, a oni tam stoją... Wiadomo, że trzeba zaatakować. W pociągu był również prezes owego klubu - a jakże, w szaliku - który później stanowczo przekonywał mnie, że cała zadyma była winą - kto zgadnie: czyją - naturalnie policji.
To znacznie gorzej, niż bzdura. To zwykła podłość.
Tu się zgadzamy. Też uważam, że zarówno zachowanie kiboli, jak i słowa prezesa - to podłość.

-
2010/01/12 23:02:42
@albiceleste10
Co to w ogóle jest za historia, masz jakąś linkę?

@Jacek Sarzało
Ależ oczywiście, że klubowi powinno zależeć, by na mecze przychodziło jak najwięcej widzów. Ale nie za cenę oddawania im władzy w klubie!

To co z tym wzorcowym modelem, już się zdezaktualizował? I, kluczowa kwestia: co ma w ogóle wspólnego zachowanie kibiców Zagłębia z przejmowaniem władzy w klubie?

To samo, jeśli chodzi o jak największe przychody od kibiców - oczywiście, że klub powinien się o nie starać. Ale dlatego, że zespół gra dobrze, a nie dlatego, że kto przyjdzie - dostanie udział w rządzeniu! Produktem klubu jest futbol, a nie sterowanie nim.

Nie tylko dlatego, że zespół gra dobrze. Widzi pan, w Legii stosunki na linii właściciel-kibice są fatalne i takaż sama jest frekwencja, niepełna jedna trybuna, gdy dawniej stadion co kolejkę pękał w szwach. Podobnie ze wspomnianą Zawiszą Bydgoszcz, która miała wielkie szanse na awans do ekstraklasy, ale, o dziwo (ironia) kibice tłumami nie walili. To są przykłady skrajne, ale pokazują, że frekwencja nie zależy wyłącznie od wyników sportowych. Borussia Dortmund to już od wielu lat średniak, ale na mecze przychodzi 80 tys. ludzi. Czy wie pan, że tam za bramką mają wielką trybunę z 24 tysiącami stojących (!) miejsc, przeznaczoną dla, używając pańskiego dialektu, kiboli?

Właśnie w tym rzecz, że uważam, że to kibic powinien mieć świadomość, że on jest od kibicowania, a nie od protestowania, wymuszania, szantażowania, zastraszania i współrządzenia. Oczywiście, może mu się coś nie podobać i może to krytykować, ale - uwaga - metodami demokratycznymi, a nie zamordystycznymi.

Proszę więc teraz wyjaśnić, na czym polegał zamordyzm kibiców Zagłębia, dlaczego ich protest, pańskim zdaniem, nie powinien mieć miejsca. I dobrze byłoby się też dowiedzieć, czy uważa pan, że Machnowski powinien być dyrektorem sportowym Zagłębia.

Bo inaczej kończy się tak, jak w Elanie - właśnie zamordyzmem.

A może kończy się (przyjmując w ogóle, że dzięki protestowi kibice mogą przejąć klub, co jest bzdurą, bo kibice przejmują klub dopiero wtedy, gdy ten jest na dnie) tak jak w Lechii, GKS-ie i Pogoni?

-
2010/01/12 23:19:08
@klopin
O matko, mówiłem, że gadamy o czymś innym... No właśnie wzorcowy model polega na tym, że kibice rządzą klubem wyłącznie w momencie wyboru prezesa! Później nie wtrącają się do jego roboty, bo sami go wcześniej wybrali - to on jest właściwie nimi!
Co do kibiców Zagłębia - ależ niech sobie protestują, na zdrowie. Tylko że klubowi nie wolno im ulegać. Kiedyś to juz napisałem - dziś mówią: klub to my, jutro ich herszt przyjdzie do gabinetu i powie: prezes to ja...
Co do pana Machnowskiego - mówiąc szczerze jest mi najzupełniej obojętne czy powinien byc dyrektorem Zagłębia, czy nie. Nie znam człowieka. Powtarzam, rzecz w tym, że klub nie może ustępować żądaniom fanów. I tyle.
-
2010/01/12 23:28:47
@jacek.sarzalo
A co Pan powie o sytuacji jaka obecnie trwa w Liverpoolu? Tam też mamy nieudolnych prezesów i niezadowolonych fanów. I też Pan uważa, że nie mają oni racji krytykowania i żądania zmian? W momencie gdy z klubu wygrywającego Ligę Mistrzów przeistacza się w średniaka ligowego? I dodajmy, że nastroje nie są tak pokojowe jak w Lubinie: portalkibica.pl/aktualnosci/liverpool-o-krok-od-rewolucji.html
Cyt:"Według redaktora poczytnego serwisu KopTalk.com, Duncana Oldhama, miarka się przebrała. Uznał, że pokojowe demonstracje nic nie dają, choć i tak ciśnienie podczas nich jest duże. Ostatnio kibice niemal atakowali każdy wjeżdżający na stadion samochód, w którym mogli być Tom Hicks i jego syn. Czy pójdą dalej?

Według Oldhama, który Hicksów zna prywatnie, to konieczność, bo dotychczasowe formy nacisku nie działają. Kibice chcieli odkupić akcje klubu bez skutku. Chcieli inwestycji i jasnej polityki bez rezultatu. Jestem przekonany, że już najwyższy czas na przypuszczenie pełnego ataku na właścicieli. Czy złamałbym prawo, uderzając któregoś z tych mapetów? Pewnie, że tak. Byłbym bohaterem. [...] Dla mnie, i nie obchodzi mnie co pomyślicie, już czas na wyciągnięcie kominiarek i wyjście zastraszaczy na ulice. Jeśli chcecie pozostać przy kulturalnych protestach, wasze prawo, ale czy oni was szanują? pyta Oldham w swoim tekście.

Choć do scen z apelu Oldhama jeszcze daleko, tekst wpisuje się w tendencję rosnącego napięcia wokół klubu z Liverpoolu."
-
2010/01/12 23:32:54
@Jacek Sarzało
Pomyliłem literki, ten pan się nazywa Machiński. No, ale to w sumie bez znaczenia.

Widzę, że muszę się już zacząć powtarzać: demokracja nie polega na tym, że najpierw się kogoś wybiera, a potem siedzi cicho. Demokracja polega na tym, że kontroluje się swojego wybrańca, a jeśli ów nie robi tego, czego od niego oczekujemy - wywiera się różne formy nacisku. Czy pan naprawdę nigdy nie słyszał o demokratycznym proteście? Albo o jakichkolwiek formach nacisku: nachodzeniu parlamentarzystów w biurach poselskich, wysyłaniu do nich listów, podpisywaniu się pod różnymi apelami itp. Dla mnie to, co pan wypisuje, jest niesłychane. I oczywiście pańskich słów nie potwierdza praktyka klubów, którymi rządzą socios.

Co do kibiców Zagłębia - ależ niech sobie protestują, na zdrowie. Tylko że klubowi nie wolno im ulegać.

Najmocniej przepraszam za dosadność, ale kupy się to nie trzyma. Tym właśnie nazywam gwałt na zdrowym rozsądku. Ja o Machińskim wiem tyle, że to człowiek z politycznego nadania i były kajakarz, nie mający wiele z futbolem wspólnego. Ale wyobraźmy sobie, że to fatalny dyrektor działający na szkodę klubu, robiący geszefty z menedżerami, defraudujący pieniądze klubu i tak w ogóle kibic Śląska Wrocław, zaprzysięgły wróg Zagłębia. Dla jasności - idzie o sytuację, w której dyrektor sportowy klubu to kawał ch... No, więc, co oczywiste, kibice protestują, bo im dobro klubu leży na sercu. A pan na to: niech klub pod żadnym pozorem nie zwalnia dyrektora sportowego, niech nie ugina się pod naporem kibiców!
-
2010/01/12 23:40:30
Aha, jeszcze mi się tak przypomniało, że tak - lansuje Pan opinie, że jak sie nie podoba to wystartować do wyborów w zarządzie i działać. Gdy stało się tak w Elanie Toruń, to zaraz wielkie krzyki, że kibole rządzą klubem. To w końcu jak to jest?
-
2010/01/12 23:43:05
@ Jacek Sarzało:

Tu się zgadzamy. Też uważam, że zarówno zachowanie kiboli, jak i słowa prezesa - to podłość.

La-la, co za finta retoryczna...! Przypuszczam, że gdyby mi ręce nie opadły, same złożyłyby się do oklasków.
No to przypomnijmy sobie, jak to było: w listopadzie 2007 grupa kibiców Jagiellonii (ponad tysiąc osób, w tej liczbie ówczesny prezes "Pszczółek" A. Puchalski) wracała z Warszawy po meczu z Legią. Wiozący ich pociąg został zatrzymany w Zielonce. Ktoś pociągnął za hamulec, ale do dziś nic mi o tym nie wiadomo, by udowodniono, kto to był. Grupka ludzi (wg. różnych naocznych relacji - od kilkunastu do trzydziestu kilku) wyskoczyła na peron. Hipoteza, jakoby celem "wyskoku" była "przyjazna rozmowa" z kibicami innej drużyny jest chybotliwa, jako że mało kto tych kibiców tam widział. Zresztą, nawet, gdyby była trafna, i tak nie usprawiedliwiałaby bestialskiej reakcji bandytów w mundurach, którzy zaczęli radośnie - pardon - napierdalać kibiców Jagi. Oczywiście również tych w miarę grzecznie siedzących w wagonach. W końcu co to za radocha całym plutonem rzucić się na garstkę ludzi? Ale tysiąc z hakiem? To już się można nieco wyżyć. Oberwał m.in. prezes Puchalski, który zamiast pojechać na mecz "po służbowemu", popogryzać coś i popopijać w loży z Walterem i s-ką, a potem w tym samym stylu wrócić do Białegostoku, wybrał się na mecz z kibicami swego klubu. Rzecz jasna, po całym zajściu policjanci opracowali własną, jedynie słuszną, wersję wydarzeń, wg. której bandytów były setki, a oni jedynie grzecznie ich poprosili, aby zbytnio nie rozrabiali.
Bodaj następnego dnia ukazał się Twój, szanowny gospodarzu, wywiad z Puchalskim (@ Klopin: tu). Rzecz jasna, najzupełniejszym z przypadków ilustruje go zdjęcie A.P. w szaliku, zrobione na kibicowskiej imprezie w Grajewie, nie mające kompletnie żadnego związku ze sprawą. Innym uciekinierem koincydencji ohydnie tendencyjna czołówka tegoż wywiadu z miejsca naprowadza "zorientowanego" czytelnika na jedynie właściwe wnioski tak, aby wywiadu już właściwie czytać nie musiał. No bo gdyby przeczytał, mógłby się (ach, te przypadki!) natknąć na takie oto "podłości":

Wie pan, ilu jest zatrzymanych? Pięciu. Możliwe, że część osób wyszła na tory zobaczyć po prostu, co się dzieje, ale nie brali udziału w zamieszkach. A zachowanie niektórych funkcjonariuszy przypomniało mi najgorsze wzory ze stanu wojennego. Dla jednego wyłącznym argumentem w rozmowie ze mną była pałka.

To nie podłość, to hańba! Przecież prezes powinien sam zrozumieć, że funckjonariuszom tak pociemniało w oczach ze słusznego gniewu, iż nie byli oni w stanie oszacować liczby wandali. Co więcej, winien on sam wystawić swą głowę (łysą, czy to coś znaczy?) na razy policyjnych pałek w akcie pokuty za tak niecny postępek.

Jeżeli jeszcze kiedykolwiek będą organizowane wyjazdy na mecze mojego klubu, może się zdarzyć, że nadal będę na nie jeździł pociągiem z kibicami.

Wstyd. Z kibicami? Prezes?!? Jakże to???

Od łapania i karania winnych jest policja i sąd.

Nie no, tu to już facet pojechał, po prostu słów brakuje. Jaka policja, jaki sąd? Przecież on tym nieprzemyślanym zdaniem spostponował wielce autora tego bloga, któren wie lepiej. I np. zgadł bez pudła, że wszystkich tych, co do jednego, siedmiuset-iluś-tam kibiców Legii idących onegdaj na derby też było winnych. Że sąd miał inne zdanie? To tylko o sądzie świadczy.

Kiedy sąd wyda wyrok, my w klubie na pewno nie pozostawimy tego bez reakcji.

J.w.

Tak na koniec: wszystko, co wiem o opisywanych zdarzeniach, wiem z zasłyszanych relacji. Nie jestem kibicem Jagiellonii, nie było mnie w tym pociągu. Co do, swoją drogą wcale-a-wcale nie zamordystycznego, kryterium "ponurzy panowie bez fryzur i karków" - z natury jestem wesoły i pogodny, fryzurę mam i to nawet dość bujną, z karkiem gorzej, ale troszeczkę jednak posiadam.
-
2010/01/12 23:55:00
@albiceleste10
Znasz tę historię lepiej, ale najprawdopodobniejsza wydaje mi się hipoteza, że ktoś rzucił kamieniem w szybę, no więc kibice Jagi zaciągnęli ten hamulec - dla własnego bezpieczeństwa. Normalna sprawa.
-
2010/01/13 00:01:57
@albiceleste
Dopóki nie zrozumiesz, że można wrócić z meczu pociągiem, który nie zostanie przymusowo zatrzymany, z którego nie wyskoczy grupka szalikowców, którzy nie będą musieli się z nikim i o nic bić - przez co nie będą narażeni na spałowanie przez policję; dopóki wreszcie nie pojmiesz, że jeśli wśród nich podróżuje podobny im człowiek z szalikiem, to nie może on pełnić funkcji prezesa klubu - dopóty nie mamy o czym dyskutować.
Ja w każdym razie odpuszczam. Dziękuję.
-
2010/01/13 00:20:32
@Jacek Sarzało
Ja z kolei sądzę, że panu by dobrze zrobiło przejechanie się takim pociągiem. Szansa wprawdzie niewielka, gdy jedzie kilkaset osób, ale gdyby pan oberwał kamieniem rzuconym w szybę wagonu, może by pan zrozumiał, dlaczego pociągi muszą się czasem zatrzymywać.
-
2010/01/13 00:24:26
@ Jacek Sarzało:

To o wracaniu niezatrzymanym pociągiem sobie odpuszczę. Nie ma sensu - ani w tym zdaniu, ani w odnoszeniu się doń. Ale może zanim podziękujesz - cała przyjemność po mojej stronie - odpowiesz mi na dwa, w zasadzie proste, pytania:

jeśli wśród nich podróżuje podobny im człowiek z szalikiem, to nie może on pełnić funkcji prezesa klubu

1. D l a c z e g o ? W wielu ligach uznawanych za znacznie silniejsze od naszej całkiem jeszcze niedawno dość często zdarzało się, że prezes klubu był jego kibicem. Po prostu (nieco) bogatszym/obrotniejszym kibicem, którego stać było na łożenie własnych pieniędzy na klub, bądź na podejmowanie strategicznych decyzji w jego sprawach. Odejście od tego modelu spowodowało np. wspomnianą przez Maxa organizacyjną klęskę Liverpoolu.

2. Jak, wg. Ciebie, powinien wyglądać kandydat na prezesa? Ma mieć włosy i kark? Tzn. łysy i barczysty facet, któremu w dodatku zdarza się używać klubowego szalika nie tylko jako naściennej ozdoby, odpada, tak? Test twarzy? Hmmm... coś mi to nieodparcie przypomina...
-
2010/01/13 00:32:56
@ Klopin:

najprawdopodobniejsza wydaje mi się hipoteza, że ktoś rzucił kamieniem w szybę, no więc kibice Jagi zaciągnęli ten hamulec - dla własnego bezpieczeństwa. Normalna sprawa.

Może i tak. Też wydaje mi się to prawdopodobne, ale na pewno nie wiem. Nie wiem też nic o tym, aby ktoś zdołał to ustalić. Mimo, iż policja chwaliła się, że dysponuje zapisem monitoringu tamtych zdarzeń. Ciekawe dlaczego.
-
2010/01/13 01:51:35
Naprawdę, aż żal, że przeczytałem to pustosłowie. Panie Jacku, bardzo lubię Pańskie analizy i wpisy z informacjami dot. łódzkich klubów, ale ten artykuł, który pan dzisiaj (wczoraj) popełnił, jest po prostu zły. Podaje pan wiele argumentów, wyciąga pan pewne fakty. Wszystko to niestety na nic, ponieważ postawiona teza "Rzecz w tym, że nie może mieć (kibic - przyp. ja) wpływu na proces decyzyjny. I koniec" jest nie do obrony. To tak samo, jak niejaki raper Peja, broni swoje zachowanie w Zielonej Górze, a każdy wie, że zrobił źle, że tak nie wolno. Wracając do piłki nożnej, na klub trzeba popatrzeć jak na firmę. Kibic to konsument. Idąc pańskim rozumowaniem, to tak, jakby konsument nie mógł mieć wpływu, na proces decyzyjny w firmie produkującej "cokolwiek". A przecież, na produktach różnych firm, jest coś takiego jak infolinia, gdzie można przekazać swoje uwagi, opinie, które później wpływają na proces decyzyjny danej firmy (np. o wycofaniu jakiegoś produktu, zmianie jego właściwości, smaku, koloru, czegokolwiek). Niestety, kluby nie mają czegoś takiego jak infolinia, gdzie można zadać pytania i zgłosić sugestie. Problem w tym, że firmy muszą w celować w upodobania konsumentów, bo z nich żyją. Kluby nie muszą, bo żyją w większości z kasy od c+ i innych sponsorów. Zapominają niestety, że firmy, które w przeszłości nie słuchały opinii swoich konsumentów upadły...

Mnie oburza za to coś innego. Zmiana procesu decyzyjnego sądów (niezawisłych!) pod naciskiem mediów i opinii publicznej. O tym pan napisz.
-
2010/01/13 13:08:52
Jest Pan przeciwny wpływowi kibiców na klub czy po prostu nie podoba się Panu forma wpływu kibiców na klub?

pozdrawiam
Bloger z Krytej
-
2010/01/13 19:15:38
Tych problemów i sporów na linii kluby - kibice nie byłoby zapewne, gdyby wszystko funkcjonowało na zasadzie wzajemnego szacunku. To chyba jedyny "złoty środek". Z jednej strony nie można dopuszczać do tego, by kibice groźbami, szantażem itp. wchodzili na głowę władzom klubu, z drugiej zaś tych kibiców nie można mieć głęboko gdzieś i żądać od nich, by stali się kimś na podobieństwo abonentów TVP - tzn. biernych połykaczy przeżutej już papki.

PS - moim zdaniem również nie ma nic haniebnego w tym, że prezesem klubu jest kibic.
-
2010/01/13 20:05:44
W Hiszpanii "socios" moga wybierac prezesa, w Polsce, nie bo Hiszpania w pilce nie znaczy nic (oprocz tego, ze sa mistrzami Europy, to co maja znaczyc?)
Gratuluje Panie Sarzalo :)
-
2010/01/13 21:25:58
Specjalnie dla Pana Redaktora (no, nie do końca, po prostu przy okazji) poprosiliśmy jedną z najbardziej kompetentnych osób aby opisała, jak wygląda wpływ kibiców na kluby na Zachodzie. Panie Jacku, nie tylko Hiszpania, ale również Anglia, a przede wszystkim Niemcy są zaprzeczeniem Pana tez. portalkibica.pl/aktualnosci/kibice-w-klubie-szantaz-grupowy-czy-demokracja.html
-
2010/01/13 23:00:41
Szkoda, że autor zrezygnował z dyskusji z czytelnikami.
Ktoś jeszcze gotów pomyśleć, że autor skapitulował.

Gdyby jednak autor postanowił się odnieść do wypowiedzi, to ja do autora mam pytanie.
Czy autor widział białe chusteczki na CampNou?
-
2010/01/15 13:25:22
@Jacek Szarzało
Czy mógłby pan łaskawie odnieść się do perfidnego kłamstwa w Pańskim tekście:
"Tak, jak zgubną pomyłką są wszelkie oficjalne umowy podpisywane przez niektóre kluby ze stowarzyszeniami kibiców, co na Zachodzie jest nie do pomyślenia"
Dowodem na to, iż jest to kłamstwo jest fakt, iż UEFA w oficjalnych wymogach bezpieczeństwa zaleca klubom oficjalną współpracę ze stowarzyszeniami kibiców.
www.uefa.com/newsfiles/551778.pdf - Article 5 Relationship with supporters clubs.
Czy naprawdę uważa Pan swoich czytelników za ciemną masę debili, którzy łykną jak papkę każdą napisaną bzdurę? Czy może poprzez swoją indolencję i całkowity brak znajomości tematu nie miał Pan zielonego pojęcia o tym zaleceniu?
Tak czy inaczej przedstawia to Pana "twórczość" w bardzo mało wiarygodnym świetle.
-
2010/01/15 15:16:57
@karat88
Nie chcę więcej dyskutować na ten temat - bo ani ja Was, ani Wy mnie nie przekonacie. Niech każdy zostanie przy swoim.
Ale wybacz, żadnego kłamstwa, tym bardziej - perfidnego, nie popełniłem. Wyjaśnienie jest bardzo proste, spójrzmy na to od drugiej strony. Czy jesteś przekonany, że kluby na Zachodzie porozumiewają się z takimi samymi "kibicami", jacy są u nas? Czy naprawdę wierzysz w to, że klub zachodni rozmawiałby z własnymi fanami, którzy dewastują stadiony, tłuką się na trybunach, toczą regularne wojny z policją, zabijają się nawzajem nożami, przerywają mecze wbiegając na boisko, itd? Czy rzeczywiście przypuszczasz, że w najsilniejszych ligach (powiedzmy - nie licząc Włoch) po pierwsze - są właśnie tacy "kibice", po drugie zaś - gdyby nawet byli - władze brałyby ich do współrządzenia klubem?! Nie sądzisz, że to karkołomne tezy?
Ta zachodnia współpraca, którą tak stawiasz za wzór - to nic innego jak profilaktyka w zachowaniu bezpieczeństwa. Czyli porozumienie - ale w celu niedopuszczania do wybryków przez kibiców, a nie dopuszczania ich do władzy w klubie.
I jeszcze jedno. Być może od początku tej dyskusji nieco źle się zrozumieliśmy; ja bardziej miałem na myśli chuliganów, Wy pewnie każdą głowę przychodzącą na mecze. W największym skrócie - oczywiście, jeżeli wielkim fanem zespołu, przychodzącym na każduym mecz w szaliku, jest laureat nagrody Nobla z ekonomii, to wręcz należy zabiegać, by robił coś dla klubu. Ale jeżeli mowa o notorycznym zadymiarzu z łańcuchem pod kurtką - to wybacz, nie tylko nie należy go wpuszczać do gabinetów, ale w ogóle wyrzucić ze stadionu.
-
2010/01/15 17:26:05
Panie Jacku. Proszę nie odwracać kota ogonem, bo to nie ze mnie w tym momencie robi Pan, za przeproszeniem, debila.
Ja nie mówię o chuliganach, "którzy dewastują stadiony, tłuką się na trybunach, toczą regularne wojny z policją, zabijają się nawzajem nożami, przerywają mecze wbiegając na boisko". Odnosiłem się do współpracy klubów z oficjalnymi stowarzyszeniami kibiców. Pan twierdzi, że "na Zachodzie jest nie do pomyślenia" podpisywanie oficjalnych umów, ja natomiast twierdzę, że jest to praktyka na porządku dziennym, która przynosi bardzo dobre rezultaty i nie bez powodu jest to oficjalnie zalecane przez UEFA.
Kto ma rację niech rozsądzą czytelnicy, którzy maję trochę więcej oleju w głowie niż się Panu wydaje...
AUTOALFABET :-)
Ależ Byłbym Chorobliwie Dużym Ekshibicjonistą, Fundując Gawiedzi Hasła I Jakoweś Komunały: Lubię Łowić, Mieszkam Na Odludziu... Przedstawię Raczej Siebie Tak: Uwielbiam Wyczynowe Zapiłkąbieganie
projekt i wykonanie: kate_mac